Squash, tenis czy padel? Dlaczego doświadczenie z innych sportów rakietowych bywa zdradliwe?

Osoba, która przez kilka lat grała w tenisa albo squasha, zwykle wchodzi na kort padlowy z dużą przewagą nad całkowitym nowicjuszem. Zna pracę rakietą, potrafi śledzić piłkę i szybciej reaguje na zmianę kierunku gry. Pierwsze wymiany mogą więc przychodzić zaskakująco łatwo. Problem pojawia się później, gdy nawyki wyniesione z innej dyscypliny przestają pomagać, a część z nich utrudnia dalszy rozwój.

Tenis daje dobry start, ale zachęca do zbyt mocnej gry

Tenis i padel mają wspólny system punktacji oraz wiele podobnie nazwanych uderzeń. W obu dyscyplinach pojawiają się woleje, loby i smashe, a gracze walczą o przejęcie dogodnej pozycji przy siatce. Na tym podobieństwa się jednak nie kończą, ale też nie wystarczają, aby przenieść tenisową technikę bez zmian.

Kort padlowy jest mniejszy, a ściany pozwalają kontynuować wymianę po odbiciu piłki od podłoża. Padel oferuje przez to więcej kontaktów z piłką, częstsze woleje i dłuższe wymiany niż tenis deblowy. Tenis wymaga natomiast większych prędkości biegu, większej liczby sprintów i pokonywania dłuższych odcinków.

Tenisista może więc początkowo próbować kończyć punkty mocnym forehandem lub szukać winnera z głębi kortu. W padlu mocne uderzenie często wraca po odbiciu od tylnej szyby, dając przeciwnikom kolejną szansę na przejęcie piłki. Zamiast samej prędkości większego znaczenia nabierają kierunek, wysokość zagrania i miejsce, z którego wykonujesz uderzenie.

Serwis wymaga zmiany przyzwyczajeń już od pierwszego gema

Różnicę widać jeszcze przed rozpoczęciem wymiany. W tenisie serwis stanowi jedno z najmocniejszych uderzeń i może bezpośrednio przynieść punkt. Padel narzuca zupełnie inny sposób rozpoczęcia gry.

Serwujący najpierw odbija piłkę od podłoża, a następnie uderza ją na wysokości pasa lub niżej. W chwili kontaktu co najmniej jedna stopa musi pozostać na podłożu. Piłka leci po przekątnej do pola serwisowego przeciwnika.

Dla tenisisty oznacza to konieczność ograniczenia ruchu, który wykonywał przez lata. Serwis przestaje być pokazem mocy. Ma stworzyć dobre warunki do następnego zagrania i pomóc parze zająć korzystną pozycję.

Squash uczy korzystania ze ścian, ale robi to według innych zasad

Gracz squasha ma inną przewagę. Nie traktuje ściany jak przeszkody. Potrafi oceniać kąty odbicia i szybciej akceptuje sytuację, w której piłka znika za jego plecami. Ten nawyk może mocno ułatwić pierwsze tygodnie nauki padla.

Sposób wykorzystania ścian pozostaje jednak inny. Squash nie ma siatki rozdzielającej zawodników. W padlu piłka po uderzeniu musi trafić na stronę przeciwnika zgodnie z regułami gry. Może następnie odbić się od ściany albo metalowego ogrodzenia i nadal pozostać w wymianie. Zawodnik może także wykorzystać własną ścianę, jeśli po takim odbiciu piłka przejdzie prawidłowo na drugą stronę kortu.

Dlatego squashowe wyczucie geometrii pomaga, ale nie wystarcza. Trzeba jeszcze nauczyć się oceniać, kiedy przepuścić piłkę do szyby, kiedy zagrać ją przed odbiciem i jak ustawić się wobec partnera.

Najtrudniej zmienić nawyki, które wcześniej dawały przewagę

Doświadczeni gracze rzadko mają problem z samym trafieniem w piłkę. Większym wyzwaniem staje się rezygnacja z reakcji wypracowanych w poprzednim sporcie.

Przy przejściu z tenisa lub squasha do padla najczęściej trzeba zmienić kilka przyzwyczajeń:

  • ograniczyć obszerny zamach, gdy sytuacja wymaga krótkiego i kontrolowanego ruchu,
  • przestać traktować każdą wysoką piłkę jako okazję do mocnego smasha,
  • nauczyć się przepuszczać wybrane piłki do tylnej szyby,
  • częściej wykorzystywać loba do odzyskania pozycji,
  • kontrolować ustawienie partnera zamiast koncentrować się wyłącznie na piłce,
  • zaakceptować, że dobrze przygotowany punkt może wymagać kilku spokojniejszych uderzeń.

Różnicę pomiędzy początkującymi i bardziej wyszkolonymi graczami widać również w sposobie prowadzenia wymiany. Bardziej doświadczeni zawodnicy częściej wykorzystują woleje, odbicia od ścian i smashe, podczas gdy początkujący częściej pozostają przy podstawowych uderzeniach po koźle.

Padel wymaga myślenia w parze

Ten element może zaskoczyć szczególnie osoby przychodzące z singlowego tenisa lub squasha. Standardowa gra w padla wymaga ciągłego uwzględniania pozycji drugiej osoby.

Nie chodzi jedynie o ustalenie, kto odbiera piłkę lecącą środkiem. Para powinna razem przesuwać się do siatki i razem wycofywać się pod presją. Jeśli jeden zawodnik atakuje, a drugi zostaje kilka metrów za nim, między nimi powstaje przestrzeń, którą przeciwnicy mogą wykorzystać.

Dlatego pierwsze mecze warto potraktować jako naukę ustawienia, a nie test umiejętności rakietowych. Regularny padel w Warszawie pozwala szybciej oswoić charakterystyczny rytm gry, ale same kolejne mecze nie zawsze usuwają nawyki przeniesione z innej dyscypliny. Świadoma korekta ustawienia i wyboru uderzeń przyspiesza przejście od „tenisa na małym korcie” do właściwej gry padlowej.

Doświadczenie pomaga, jeśli pozwolisz sobie zmienić sposób gry

Tenisista przychodzi z wyczuciem rakiety i obyciem przy siatce. Gracz squasha lepiej rozumie odbicia od ścian i poruszanie się w zamkniętej przestrzeni. Obaj mają więc dobry punkt wyjścia. Najwięcej zyskują jednak wtedy, gdy nie próbują naginać padla do zasad sportu, który już znają.

Jeśli chcesz przełożyć wcześniejsze doświadczenie rakietowe na padel i szybciej opanować jego technikę oraz ustawienie, zapoznaj się z ofertą MANA PADEL. Możesz tam połączyć regularną grę z treningami prowadzonymi na kortach zaprojektowanych właśnie pod specyfikę tej dyscypliny.